Singapur - 4 intensywne dni w wyprasowanej wersji Azji.
Do wizyty w Singapurze byłam głęboko przekonana, że nie jestem city-lubem. Wydawało mi się, że wielkomiejskie krajobrazy nigdy nie dorównają tym, które tworzy natura.
Tak mi się wydawało....do wizyty w Singapurze....przez pierwsze 2 dni nie mogłam zasnąć z wrażenia. Stąd tyle nocnych kadrów ;). No dobra, jetlag i duże emocje związane z (zawodowym) celem tego wyjazdu też robiły swoje ;).
Mój wyjazd do Singapuru jest najlepszym dowodem na to, że podróże kształcą. A nawet kształtują ;).
Ja nauczyłam się, że nowoczesne, piękne (tak, piękne) wielkie miasto może robić równie wielkie wrażenie jak cuda natury.
Phangan to miejsce, które rozkochało mnie w sobie bezgranicznie. i choć z roku na rok coraz bardziej odczuwalny jest tu powiew komercjalizacji, to nadal miejsce, w którym zapomina się o standardowym tempie życia, a największym wyzwaniem staje się zamknięcie w kadry wyjątkowości tego miejsca.
Ten album to moja fotograficzna garść raju.
- z opisu albumu pt. Phangan - moje miejsca.
- z opisu albumu pt. Phangan - moje miejsca.







































